Budowa Kaplicy

     We wrześniu 1955 r. wybuchła nowa rewolucja w Argentynie, która doprowadziła do usunięcia prezydenta Perona.  Doszło do unormowania  życia Kościoła i obsadzenie wakujących stolic biskupich; mianowano nowych ordynariuszy. W diecezji La Plata ordynariuszem został arcybp Józef Antoni Plaza.     Delegat Generalny otrzymał pismo z La Platy z zapytaniem, czy nadal jest aktualna prośba o pozwole­nie na budowę kaplicy i klasztoru w Martin Coronado, gdyż arcybiskup chce udzie­lić swojej aprobaty. Wiadomość ta została przyjęta z wielką radością przez Pola­ków. Delegat Generalny wysłał pismo w tej sprawie i otrzymał następującą odpo­wiedź:
My dr Antoni Józef Plaza z łaski Bożej i Stolicy Apostolskiej Arcybiskup La Plata.
Mając na uwadze prośbę skierowaną do Nas przez Przewielebnego o. Andrzeja Smolenia z Komisariatu Ziemi Świętej i Delegata Generalnego zakonu fran­ciszkańskiego, aby stworzyć nową wspólnotę zakonną tego samego zakonu francisz­kańskiego w Martin Coronado niniejszym zgodnie z władzą jakiej nam udziela kan. 487 Kodeksu Prawa Kanonicznego udzielamy pozwolenia, aby Zakon Braci Mniej­szych mógł budować dom zakonny w Martin Coronado pod jurysdykcją naszej archidiecezji.
Dano w siedzibie arcybiskupiej miasta La Plata 28 marca 1957 r.
Mariano A. Guerra - Wikariusz Generalny.
Z polecenia bpa Jaime Omar Pollicar -Kanclerz i Sekretarz Generalny.
    Mając pozwolenie na budowę, rozpoczęto akcję zbierania pieniędzy w Argen­tynie. O. A. Smoleń przeprowadził podobną akcję w Stanach Zjednoczonych.
    Plany budowy kaplicy i klasztoru zostały opracowane przez architekta Samuela Swieykowskiego jeszcze przed wyjazdem o. A. Smolenia do Stanów Zjed­noczonych. Plan obejmował kaplicę oraz parterowy klasztor. Projekt ten został zmieniony przez o. A. Smolenia, który dodał w klasztorze jeszcze piętro.
    Poświęcenie terenu pod kaplicę odbyło się 4 V 1957 r. W uroczystości wzięli udział rektor PMK - ks. Aleksander Michalik, prezes Związku Polaków w Argentynie - inż. Stanisław Śliwiński, minister Rządu Polskiego na wygnaniu -Zbigniew Żółtowski, prezes honorowy Stowarzyszenia Polskich Kombatantów -Zbigniew Kul­piński, przedstawiciele polskich organizacji oraz rodacy z okolicznych miejscowości.
    W ołtarzy polowym umieszczono kopię obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Po odśpiewaniu antyfony Pod Twoją obronę o. J. Maciaszek zwrócił się do zebranych wiernych:
    Jutro 5 maja br. Katolicka Polska kończy Rok Maryjny, związany z 300-let­nią rocznicą cudownej obrony Częstochowy i ogłoszenia Najśw. Maryi Panny Kró­lową Polski.
    Jutro we wszystkich kościołach naszej dalekiej Ojczyzny nasi bracia i siostry z Jego Eminencją Kardynałem Prymasem Stefanem Wyszyńskim na czele od­nowią Śluby Maryjne, oddając na nowo Ojczyznę naszą i rodziny swoje pod prze­możną opiekę Matki Boga.
    My tutaj zebrani, czując w tym momencie szczególnie ścisłą łączność z naszym krajem katolickim i Maryjnym pragniemy wyrazić nasz pokorny hołd Matce naszej i Królowej przez dokonanie poświęcenia terenu, na którym, jeśli Bóg pozwoli, ma stanąć nowy przybytek Maryi i ośrodek polskiego życia katolickiego na gościnnej ziemi argentyńskiej.
    Z głębokim wzruszeniem i wdzięcznością witam na tym miejscu wszystkich, którzy zechcieli wziąć udział w tej naszej skromnej, ale  pełnej znaczenia uroczystości (...)
    Do wszystkich zwracam się z bardzo gorącym apelem, ażeby przy realizowaniu tego zbożnego dzieła zechcieli wspomagać nas, nie tylko materialnie, ale również i to przede wszystkim duchowo, polecając to dzieło w modlitwach swoich Bogu i Matce Najśw., albowiem jak mówi Pismo św., „jeśli domu Pan nie zbuduje, na próżno się trudzą, którzy go wznoszą”. Przez przemożną przyczynę  Najśw. M. P. naszej Matki i Królowej pokornie proszę Boga Wszechmogącego, ażeby temu dziełu raczył błogosławić i jak pozwolił po długim czasie mimo wielu trudności dzieło to zapoczątkować, tak niech łaskawie doprowadzi do końca, ku Swojej wiecznej chwale, ku czci Matki Bożej i dla dobra naszych dusz.
    Ks. J. Michalik poświęcił teren i mówił o ważności kaplicy polskiej dla życia religijnego i społecznego Polaków w Argentynie. Następnie łopata wędrowała z rąk do rąk przy symbolicznym kopaniu fundamentów. Tego dnia przeprowadzono też zbiórkę na budowę kaplicy. Na zakończenie odśpiewano hymn Boże coś Polskę.
Prace przy budowie kaplicy rozpoczęto dopiero w lipcu; kierował nimi sam architekt Samuel Swieykowski. O. J. Maciaszek, który mieszkał w klasztorze Komisariatu Ziemi Świętej w Buenos Aires doglądał robót budowlanych. Prace przy wznoszeniu kaplicy i klasztoru trwały krócej niż rok.

Poświęcenie Kaplicy

    Poświęcenie terenu i rozpoczęcie budowy w Martin Coronado było niewąt­pliwie wielkim wydarzeniem w życiu Polonii w Argentynie, ale jeszcze większym przeżyciem było poświęcenie kaplicy, które nastąpiło w dniu 7 VI 1958 r. Po połud­niu zebrał się  wielki tłum wiernych i młodzieży w strojach krakowskich. Wszyscy w napięciu oczekiwali na przyjazd bp. Michała Raspantiego, ordynariusza diecezji Morón, do której należało Martin Coronado. W uroczystości poświęcenia kaplicy wzięli udział: rektor PMK - ks. A. Michalik, Alfons Górny SVD, Delegat Gene­ralny - o. Pius Crivellari oraz księża z sąsiednich parafii argentyńskich, minister Zbigniew Żółtowski, prezes Związku Polaków - inż. Stanisław Śliwiński i delega­cje przysłane przez polskie organizacje.
    Po powitaniu, przy śpiewie Serdeczna Matko wprowadzono biskupa do kap­licy. Przed Mszą św. bp M. Raspanti poświęcił kaplicę i ołtarz. Po Ewangelii zwró­cił się on do zebranych z tymi słowami:
    Czcigodni kapłani, panowie przedstawiciele władz, drodzy i zacni bracia! Z głębokim wzruszeniem przybyłem dzisiaj, aby ten budynek poświęcić na cześć NMP Królowej Polski, aby Kolonia Polska miała odtąd swój przybytek, do którego mo­głaby przybywać, aby wznosić swe błagania do naszego Zbawiciela za przyczyną Najświętszej Maryi Panny.
    Szczególnie jestem wzruszony, bo obecność tych zasłużonych kapłanów, dusz­pasterzy polskich emigrantów, bo obecność Pana Ministra, Pana Prezesa Związku Polaków i ich doradców, obecność tylu Polaków, przenosi mnie do Polski, której męczeński naród mimo największych prześladowań umiał zachować wierność dla Chrystusa, wierność dla Matki Najśw., swojej Królowej.
    Kochani Polacy! Opuściliście dużo: waszą Ojczyznę, a w niej dom  rodzin­ny, a może braci, dzieci, rodziców. Lecz nie zapomnieliście o tym, co jest funda­mentem wszelkiego życia, powodzenia i szczęścia, a mianowicie o religii, o miłości i przywiązaniu do Kościoła, do Boga i Matki Najśw.
    Serce mi rośnie, gdy spoglądam na waszych duszpasterzy, bo wiem, że są ojcami dusz waszych i pragną, byście wiernie zachowali, co droga Ojczyzna wa­sza, Polska, najcenniejszego dała wam na drogę, a mianowicie wiarę katolicką.
    Zdaję sobie jasno sprawę z tego, że to, co dzisiaj mam zaszczyt poświęcić jest i będzie dla was sprawą wielkiej wagi. To prawdziwa cząstka waszej Ojczyzny, to tron waszej Królowej i Matki Najlitościwszej. Tu będziecie czerpać siłę do wy­trwania na drodze, którą was prowadzili wasi rodzice. Tu przyprowadzajcie dzieci wasze, aby nasiąknęły tym duchem, który ten przybytek napełnia głęboką wiarą w Boga i miłością do Królowej Polski.
    Z głębi serca błogosławię waszym duszpasterzom, każdemu z osobna, wszy­stkim waszym rodakom żyjącym na ziemi argentyńskiej, wszystkim waszym najbliższym, których zostawiliście w kraju i całej wielkiej rodzinie Polaków na całym świecie.
    Po Mszy św. ks. A. Michalik odczytał życzenia, jakie przysłali: Prymas Pol­ski, kard. Stefana Wyszyńskiego, arcybiskup Józef Gawliny, prowincjał bernardy­nów z Krakowa - Eligiusza Smolińskiego i prowincjała franciszkanów z Pulaski - Teofila Kalinowskiego. Następnie zwrócił się ze słowami zachęty do Polaków, aby często korzystali z kaplicy, w której Matka Najświętsza prowadzić nas będzie na drogach wygnania.
    Klasztor i pierwsza kaplica polska w Argentynie poza prowincją Misiones zostały poświęcone. Kilkuletnie starania i trud o. A. Smolenia i o. J. Maciaszka zostały uwieńczone sukcesem. Kaplica i klasztor w przyszłości stały się podwali­nami Polskiego Ośrodka Katolickiego.

 

Wyposażenie Kaplicy

    Ofiary zbierane w Argentynie pokryły koszty budowy kaplicy. Wśród ofia­rodawców wyróżnili się: Józef Makar, Sempolińscy, Butowiczowie, Szymańscy, Rusieccy, Krakowiakowie, Jarkowscy, Krzyżanowscy, Sołowiejowie, Dallowie, Rusinkowie, Gałaszkowie i wielu innych, co zostało odnotowane w księdze dobrodziejów.
    W kaplicy w ołtarzu umieszczono obraz Matki Bożej Częstochowskiej, który przywiózł ze sobą o. J. Maciaszek z Kidugali w Afryce; pracował tam w pol­skim ośrodku. Przywiózł także kilka ornatów wyszywanych przez Polki.     Monstran­cję przewiózł także o. J. Maciaszek. Miała ona bardzo ciekawą historię. O. Łucjan Łuszczki bernardyn po wyjściu z łagru na Kołymie udał się do Buzułuku, gdzie tworzyła się Armia Polska. Otrzymał od szefa sztabu gen. S. Okulickiego i szefa duszpasterstwa ks. prałata Cieńskiego polecenie udania się do Kazachstanu do pra­cy duszpasterskiej wśród Polaków.     Pewnego dnia otrzymał wiadomość, że w nie­mieckim posiołku w Kalinówce czeka go niespodzianka. W nocy przyszły dwie kobiety i opowiadały, że tutaj mieszkają od wielu lat. Dziadkowie ich przybyli znad Wołgi, pracowali w kołchozie. Cieszyli się, że każdego miesiąca przyjeżdżał do nich polski ksiądz katolicki z Czelabińska, i że chorzy nie umrą bez opieki religijnej. Dwanaście lat temu władze sowieckie aresztowały księdza, a kościół spaliły. Ci katolicy niemieccy zdołali ukryć szaty  i naczynia liturgiczne. Prosili o. Łucjana Łuszczkę, aby zabrał je ze sobą, gdy będzie wyjeżdżał od nich. W żelaz­nym kufrze przechowywali pięknie haftowane obrusy, ręczniki, mszał, kadzielnicę, ornaty i kapy w czterech kolorach, srebrny kielich z polskim orłem z XVIII w. i pięk­ną monstrancję o jakiej nikt nie mógł nawet marzyć na Syberii. Gdy w 1942 r. o. Ł. Łuszczki opuszczał Rosję zabrał ze sobą wszystkie ofiarowane mu paramenty litur­giczne. W 1943 r. w Centrum Wyszkolenia Armii w Kanekinie (Irak) spotkał się z o. J. Maciaszkiem, wcześniej razem przebywali w kołymskim łagrze. Podarował mu monstrancję. O. J. Maciaszek wraz z ludnościa cywilna wyjechał do Afryki; zabrał ze sobą monstrancję. Po wojnie o. J. Maciaszek udał się do Argentyny; mon­strancja „powędrowała” razem z nim. W obecnej chwili znajduje się ona w kaplicy w Martin Coronado.
    Kielich i puszka pochodzą z kaplicy kapelana włoskiego w Tobruku. Nato­miast drugą puszkę ofiarował nieznany kapitan polskiej drużyny sportowej ze Lwo­wa, którą jako trofeum zebrał ze sobą do Rosji, a potem przywiózł do Argentyny.     Drogę Krzyżową z gipsu otrzymał o. dr Jan Długosz od ks. Jana Grębowicza w Stanach Zjednoczonych i przesłał ją do Martin Coronado.
    Po śmierci o. J. Maciaszka obraz Matki Bożej Częstochowskiej w ołtarzu zastąpiono kopią cudownego obrazu jasnogórskiego, którą przywiózł A. Smoleń; wykonał ją Rudolf Tito, jeden z najlepszych włoskich malarzy portrecistów. Pier­wotnie obraz – namalowany w Rzymie – był przeznaczony do jednego z polskich kościołów w Chicago. Jednak dzięki staraniom o. Jana Długosza został przekazany do Martin Coronado.
    Stolarz Stanisław Ołowiecki wykonał drewniany ołtarz drewniany i taber­nakulum. Po zmianach liturgicznych, jakie nastąpiły po Soborze Watykańskim II, ołtarz ten przeniesiono do zakrystii, a w kościele umieszczono nowy ołtarz sobo­rowy. Był to dar rodziny Blachnierek. Klaudiusz Kohel (ożeniony z Polką) prze­kazał do kaplicy sześć lichtarzy i kilka ornatów, które dostał od OO. Dominikanów w Buenos Aires. Po śmierci żony mieszkał on przy klasztorze i przez dwa lata pra­cował w ogrodzie.
    W latach późniejszych o. Jan Długosz przesłał ze  Stanów Zjednoczonych kilka kielichów, ornaty oraz inne szaty liturgiczne. Klasztor także sprowadził z Polski po pięć ornatów w kolorach odpowiadających okresom liturgicznym.